07 sierpnia 2010

Ágios Nikólaos kai Mílatos kai epistréfoun stin patrída...

...czyli Agios Nikolaos, Milatos i powrót do domu

Agios Nikolaos jest stolicą 4 czegoś tam :D (Kreta jest podzielona na 4 "sfery"? o_O)
Agios Nikolaos = Święty Mikołaj.
Ale nie ma nic wspólnego z naszym Świętym Mikołajem z wielkim brzuchem w czerwonym stroju.
Jest patronem rybaków :)
 btw. widziałam tam najśliczniejsze vespy <3
  
 
Solero exotic smak dzieciństwa! <3 Miałam okazję zaznać go jedynie w Agios Nikolaos :(
a za mną jezioro w którym podobno kąpała się Afrodyta ;) 

Milena z Solero i mini przystań

kotecek ^^

pomnik, nie mam pojęcia kogo bo było napisane po grecku, ale moze Św. Mikołaj? o_O

uliczki Agios Nikolaos.
znalazłam sklep gdzie jedno piętro było poświęcone butom *.* (ceny takie jak w Polsce) 

by M. bo ja kiedy weszłam do tego sklepu musiałam od razu wyjśc z powodu za dużej ilości zapachów na raz

tata, Candy i mama :) by M.

drzewko mandarynkowe w restauracji, w której próbowaliśmy typowych greckich naleśników, 
frappe i koktajlu pistacjowego :D

 Milatos.
Mała wioska rybacka obok Hotelu w którym byliśmy.
Niesamowicie malownicza ale i opuszczona w południe...
tylko 15 minut spacerku z tatą :)



wiecie jaka była moja euforia jak zobaczyłam Coca-Colę? :P

prawdziwa grecka sałatka: grubo pokrojone warzywa(pomidor, ogórek, oliwki,
papryka, cebula, kapary), świeżo przygotowane, z fetą i ODROBINĄ sałaty,
skropione dleikatnie oliwą z oliwek. Tak delikatną że idealnie uzupełniała smak :)
Do tego chleb pokrojony nie w całości (pokrojone kromiki ale w taki sposób 
że jedną ostroną łączyły się jako chleb) aby utrzymać tradycję dzielenia się nim ^^ 

 najlepsza czereśnia! i melony :D
 
wspaniały dźwięk fal uderzających o kamyczki ^^
szukałam idealnego do domu ;p

R.I.P ale uroczy ^^

jakiś Motel? o_O

przystań. 

Go back home.
o 7 pobudka, o 8 śniadanie, 8:55 wyjazd z hotelu
ostatnie zakupy w pobliskim sklepiku, i marudzenie nt. temperatury w holu.
ostatnie popatrzenie na hotelowe palmy.
14 30 wylot z Heraklionu, 17 polskiego czasu -> Łódź


by M.
 
by M. nie do końca tak miało być, ale jest Mini Cooper i są kaktusy :P

no to w drogę! Milchen


 
last lunch.

kawaaa! po przespanych 3 godzinach w nocy i jednej w autokarze oO

we fly hight! :D

Łódź, Lublinek. wszędzie indziej znany jako lublinek (przez małe l -.-) by. Dad 

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Super zdjęcia ;)