12 października 2012

trippin

Nie tak trudno wyobrazić sobie, że siedzę teraz w pociągu i piszę post dla was.
Jeszcze niedawno byłoby to nie do pomyślenia, ale nie teraz, gdzie komunikacja wszelkiego sposobu nie jest już problemem. Mamy telefony KOMÓRKOWE, Internet jest już w zasadzie wszędzie, jak nie w telefonie to w punktach informacyjnych.
niestety polskie tlk, jeszcze wifi nie ma, i pewnie mieć nie będzie…

W każdym razie. Jak często jesteśmy skazani na klęskę? Z góry założoną?
I ile razy nam się to myli? Bo przecież wielokrotnie nasze założenie może nie być oczywiste, ba, może być nawet mylne. Spotkało mnie to na przykład dzisiaj: statystyka. Nie dosyć że jestem słabo ogarnięta, to nawet nie mogę wykonać prostych zadań… A chłopaki mają z tego pompę, ale dzielnie pomagają ;p
Dlatego kiedy wczoraj z góry założyłam że będzie dzisiaj ciężko, w końcu dzisiaj materiał ogarnęłam. Zrobiłam notatki i w końcu wiem o co w tym chodzi.! (tak, jestem z siebie dumna.)
To było tylko założenie, a jak z resztą?
Można o coś walczyć? Zazwyczaj boimy się walczyć o coś co jest dla nas ważne żeby tego nie stracić. Są dwie wersji odpowiedzi: postarasz się i to zdobędziesz, albo coś Ci „nie pyknie” i wtedy tracisz wszystko. To jak gra w pokera. Z jednej storny przypadek z innej wyliczenie.
Ciekawi mnie fakt czy z uczuciami też tak można „pogrywać”. Kiedy jestem skazana na klęskę od początku, a kiedy mogę spróbować?
„Kto nie gra ten nie wygra”.

Pozdrawiam,  i pokazuję zdjęcia z wczoraj. W big babie była „limitowana” edycja babeczek ELMO. Nie mogłam się oprzeć pokusie wolnego czwartku i tam nie zawitać.







1 komentarz:

DaisyLine pisze...

Muffin znakomity :)
Pozdrawiam!
DaisyLine