21 października 2014

Want to feel burnin flames when you say my name

Przypadki chodzą po ludziach.
Przypadek na ulicy, uczelni, w klubie.
Upadł Ci szalik? Ktoś go dla Ciebie podniósł.
Szukasz kumpeli? Zapytałaś się jej najprzystojniejszego kumpla.
Oddalasz się zwiewnie niczym motyl, za pół godziny typ przylatuje i chce Twój numer. Mówisz tak czy nie..? A może po prostu miło, że w końcu ktoś zauważył Twoje super nogi w tej nowej spódniczce.


Nie oszukujmy się, w "tych czasach" miłość od pierwszego wejrzenia rzadko istnieje. Iskry są...
Tylko nie opieram się wrażeniu, że teraz trzeba się bardziej postarać, zaczekać na to uczucie, sprawdzić je.... Tak jakby to nie zależało dłużej od przypadku a było bardziej proporcjonalne do ilości czynów.
Mężczyźni już nie są inicjatorami pierwszego ruchu. Coraz częściej robimy to my -kobiety. Śmiem stwierdzić, że do nich należę... Aczkolwiek tutaj chyba chodzi o środowisko gdzie głównie są sami mężczyźni a ja nie odczuwam zbędnych barier.
Nie mniej jednak, co stało się z tym gorącym, romantycznym uczuciem? Tym jednym i na zawsze i "że Cię nie opuszczę aż do śmierci"? 

Wniosek: Ludzie są już zbyt zmęczeni wiecznym zawodem. Jesteśmy w pewnym stopniu popsuci przez poprzednie osoby (eX).

Może jednak dajmy się ponieść emocjom? ^^

  (zdjęcie, które najbardziej pasuje do posta.... Candy Production!)

Brak komentarzy: