24 października 2016

Kto powiedział Ci że nie możesz?!

Ja po takim wstępie jak tytuł nawet nie weszłabym na żadną stronę, no chyba ze to tylko pięć zdań.
Też macie tak, że wszędzie gdzie się nie ruszycie to widzicie trenerów? Mówię tutaj o tych fizycznych jak i "umysłowych". Budowanie wiary w siebie jest niesamowicie ciężką pracą, a jeszcze niektórzy każą sobie za takie rady płacić.

Chodzi mi bardziej o życie codziennie typu: "ja chodzę na siłownię , zdrowo się odżywiam, mam super pracę i I love my life" Zastanawiam się często, ile osób ma czas dla wtedy dla siebie, albo dla znajomych, albo jakim cudem da się na to wszystko zarobić mając mniej niż 25 lat..?
Nie potrzebujesz pieniędzy aby coś osiągnąć.... A z drugiej strony jest oczywiste, że z trenerem będzie szybciej, pewniej i zdrowiej - tutaj chodzi o poprawienie trybu życia.
W moim przypadku chodziłoby o PROGRES. Co się wysiedzę w biurze to moje :) Posiłki.... no staram się jak mogę, ale trening samemu?? eeeeeee, no jakoś mi nigdy nie pasuje. Brzuszki, pompki, przysiady, bieganie ok to można w domu - podtrzymuje to formę.
Tylko, że ja chcę progres. Chcę żeby ktoś nauczył mnie więcej! Wyżej, lepiej!
I tutaj czary mary, w Katowicach dwie godziny za salę + ziomki którzy znają się na rzeczach 17zl. Łódź trening z trenerem - który jest chyba w moim wieku - 35zł/godzina.
I jak tu robić progres 4h w miesiącu za 150?! To już się bilans nie zgadza.

Chociaż nic tak nie rekompensuje jak powrót na treningi. Gdzie wracam zmęczona, spocona i wiem, że następnego dnia ból będzie okrutny. Tylko że ja szczerzę się wtedy jak nigdy.

Ograniczenia w kasie są, w umyśle też. Ale jeśli chociaż jedna rzecz z tego powodu ma Ci się udać, to zaryzykuj. Najwyżej nie będziesz jadła przez 3 dni :D Chociaż ja chyba będę musiała się kłócić o zniżkę ;)

A tak w ogóle to cieszmy się z życia niczym ta mała taśka herbaty



Brak komentarzy: